strona startowa ulubione
wybierz język wersja językowa plwersja językowa enwersja językowa dewersja językowa ruwersja językowa frwersja językowa lt
dla niepelnosprawnych - informacje
sobota, 21 lipca 2018   pogoda
media

Atrakcje

Kolonia Artystów na Mazurach

Kolonia Artystów na Mazurach

 

Na Mazurach odbędzie się wkrótce wyjątkowe wydarzenie artystyczne. Od 24 lipca do 1 sierpnia potrwa I Ogólnopolski Plener Malarsko-Rzeźbiarski "Kolonia Artystów" Ruciane-Nida 2015. Grupa dziesięciu artystów z całego kraju, wykona rzeźby i obrazy w zadanym temacie, a odwiedzający plener goście, będą mieli możliwość obserwowania całego procesu powstawania dzieł. Zwieńczeniem będzie poplenerowa wystawa w centrum miasta.

 

Inspirująca jest sama nazwa pleneru ''KOLONIA ARTYSTÓW". Nie jest ona przypadkowa, nawiązuje bowiem do licznych kolonii artystycznych, powstających w XIX wieku na naszych terenach. Mazury szczególnie inspirowały twórców z różnych dziedzin sztuki. Zamysłem organizatorów jest, by impreza wskrzesiła tradycję bytowania artystów plastyków w malowniczych mazurskich miejscowościach.

 

 

Miejsce pracy twórczej zorganizowane zostało w centralnej części miasta, tuż przy Urzędzie Miasta w Rucianem-Nidzie, miejscu spacerowym, szczególnie uczęszczanym przez turystów, gdzie będzie możliwość zaprezentowania twórczości odwiedzającym. Po każdym z siedmiu dni pracy twórczej, organizowane będą atrakcje, rejs statkiem, spływ kajakowy, rejs żaglówką, wycieczki rowerowe, ogniska i zwiedzanie ciekawych miejsc po okolicy, na trasie zwiedzania znajdzie się Muzeum K.I.Gałczyńskiego, Muzeum przyrodnicze, Galindia, Park dzikich zwierząt.

Na zakończenie pleneru odbędzie się wystawa poplenerowa, na którą już teraz serdecznie zaprasza inicjator i organizator Piotr Bogdaszewski, młody mazurski artysta, realizujący przedsięwzięcie dzięki współpracy z miejscowym Domem Kultury. Plener jest współfinansowany z dotacji Funduszu Inicjatyw Obywatelskich Warmia Mazury Lokalnie.

 

Kontakt do inicjatora przedsięwzięcia Piotra Bogdaszewskiego
tel. 888 163 328
petrus.aart@gmail.com

 

 

I wciągająca opowieść nawiązująca do niegdysiejszych
„Kolonii Artystów”

 

Dwaj malarze z Nidy

 

Czy Nida może się kojarzyć tylko z wielkim zakładem przemysłu drzewnym ubiegłego wieku czy jeszcze może coś mieć tajemniczego lub ciekawego z zamierzchłych czasów. Zaciekawiła mnie informacja, którą znalazłem w przedwojennym wydaniu przewodnika po Mazurach Pruskich i Warmii autorstwa Mieczysława Orłowicza wydanie 1923 i późniejsze reprinty z lat osiemdziesiątych. W części poświęconej Ruciane Nida – Rudczany znajdujemy informację następującej treści „Szczególnie malowniczo przedstawia się budynek szkolny, ocieniony przez ogromny klon. Nad jeziorem willa niemieckiego malarza Strobla”. Na próżno by szukać w internecie interesującego nas malarza z początku XX wieku . Funkcjonuje tam jedynie Bartłomiej Strobel malarz okresu baroku i wojny trzydziestoletniej co jest epoką zbyt odległą jak na Strobla z przewodnika Orłowicza. Sprawa jest o tyle trudna, gdyż Orłowicz nie przekazał czytelnikowi prostej informacji jak malarz miał na imię . Nazwisko Strobel w Niemczech uchodziło za dość pospolite w związku z tym brak imienia utrudnia identyfikację artysty jeśli takim był. Bo kto to mógł być ?–malarz portrecista , pejzażysta a może malarz popularny przyjeżdżający na co roczny wypoczynek, jak to robią artyści dzisiaj. Zacząłem przeglądać materiały i zapiski, które by pomogły przynajmniej umiejscowienie wspomnianej willi.

W wydanym w zbiorze starych kart pocztowych i zdjęć pt. „Krutynia Szlak Wodny Ilustrowany przewodnik po dawnych mazurach” autor Wojciech Kujawski z 2007, natknąłem się na zapis, że willa ta została sprzedana Stroblowi przez drugiego malarza Wissmana (pojawia się następny malarz ) cyt.: W XX wieku spotkać tu było można na wysokim brzegu pięknego Jeziora Nidzkiego kilka małych pensjonatów i willę Strobla ( wcześniej należącą do innego malarza –Wiessmanna). Z przeprowadzonej rozmowy z Panem W. Kujawskim wynikało, że wszelkie potrzebne opisy do swojej książki czerpał między innymi z niemieckiego przewodnika Antona Hensla (wydania międzywojenne), z którego również M Orłowicz bardzo szeroko korzystał tłumacząc całe fragmenty na język Polski i włączając je do swojego przewodnika W. Kujawski nie wnikał w ich (malarzy) twórczość, bo to byłoby zbyt szczegółowe dla jego książki, ale zasygnalizował mi, że w przewodniku Hensla spotkał opis naszych Wygryn jako kolonii... malarzy. Z ostatniego wydania „Krutyni –Szlak Wodny” z 2012 r. tegoż autora, dowiadujemy się skąd nazwa Wygryny. Otóż użyto jej w latach 20-stych minionego wieku przy okazji dyskusji nad umiejscowieniem lokalizacji budowy nowego kurhausu (dzisiejszy dom wypoczynkowy FWP Perła Jezior) cyt. za Orłwiczem: w latach 20-stych rozważano jego lokalizację w Wygrynach (zwanych „kolonią malarzy”) lub w Nidzie. Zdaje mi się, że ostatecznie przeważyły argumenty na umiejscowienie kurhausu w Nidzie tj. rosnące znaczenie pobliskiego Rucianego jako wiodącego już ośrodka turystycznego oraz powstanie dużego jak na owe czasy dworca kolejowego.


„Kolonia malarzy” co to takiego i to w Wygrynach?. Nazwa wywodzi się od kolonii artystycznych powstałych w pierwszej połowie XIX wieku z Francji. Artyści znużeni tematami miejskimi zaczęli poszukiwać coraz atrakcyjniejszych tematów do swojej twórczości. Poszukiwali natchnienia w ciszy i spokoju wiejskiego rytmu dni, pór roku, nurtująca ich tajemnica życia i śmierci, początku i końca świtu i zmierzchu w warunkach plenerowych, które działają z wielką siłą na wyobraźnię.


Wywoływane tymi okolicznościami emocje w konfrontacji z naturą rodziły niespotykane artystyczne efekty. Na dzień dzisiejszy jedną z najbardziej znanych kolonii artystycznych i rozpoznawalnych jest położona nad Północnym Bałtykiem (Mierzeja Kurońska) niedaleko dzisiejszej Polski wioska rybacka o nazwie Nidden dzisiejsza litewska Nida (zbieżność nazw), w której to powstała kolonia twórców malarzy, gdzie do dnia dzisiejszego jako atrakcja turystyczna znajduje się dom laureata nagrody Nobla Tomasa Manna.


Dzieje kolonii artystycznych niosą olbrzymią wiedzę, często stanowią same w sobie odrębny i samodzielny temat pozwalają łatwiej zrozumieć następujące po sobie mody, kierunki artystyczne i zjawiska, czasami słabo dostrzegalne przez ogół odbiorców nie tylko przez artystów. Może Wygryny jako powstała w owym czasie kolonia malarzy artystów doczekałaby się takiego opracowanie, w którym znajdziemy i ujrzymy wiele ciekawych prac lub nawet artystycznych wyzwań, które warte są opisania i przedstawienia naszym czytelnikom.

Czy wspomniani malarze kojarzeni z naszą Mazurską Nidą Wiesmann i Strobel (a może Strobl) mogli być związani artystycznie lub towarzysko z opisywaną w przewodniku Antona Hensla z kolonią malarzy w Wygrynach? Trudno powiedzieć. Czy rozpoznajecie Państwo ten dom z fotografii. Tak to jest willa Wiessmana, a następnie Strobla, który kupił ten dom od tego pierwszego. Dzisiaj nazywana z swojska ”ambasadą” przy ul. Żeglarskiej. Każdy mieszkaniec naszego miasta zna wspomniany budynek. Jeśli dobrze mu się przyjrzymy jest to solidna budowla z potężną kamienną bardzo wysoką podmurówką ,z narożnymi przyporami od strony zachodniej jak w małej katedrze. Brak jest na terenie miasta drugiego takiego odpowiednika.

 

Porównując zachowane budynki lub domy mieszkalne z tamtego okresu opisywany budynek to solidna rzetelna i kosztowna robota budowlana. Nasuwa się pytanie: jakie prace musiał tworzyć pierwszy z malarzy, aby wybudować taki dom a następnie sprzedać go również dla malarza i kto takie obrazy nabywał czy to prywatnie czy poprzez galerię, aby przysporzyć jednemu funduszy na budowę, a drugiemu na jego nabycie? Nie znamy na dzień dzisiejszy prac jednego i drugiego malarza, nie wiemy gdzie się znajdują, ale sądzę, że przy odpowiednich staraniach ośrodków i galerii Olsztyna, Suwałk oraz ich kontaktów z odpowiednikami w Niemczech poznamy co i jak tworzyli. W oparciu o fikcję literacką, która ma uprawdopodobnić i jednocześnie dać wyobrażenie jak mogło wyglądać życie w owej wilii, olsztyński pisarz Włodzimierz Kowalski, wykorzystał w swojej książce pod tytułem „Powrót do Breitenheide (niemiecka nazwa Szerokiego Boru) nazwisko Strobla (Stiebl w książce) jako malarza mieszkającego w ogromnej willi niedaleko wsi Nida na jej zachodnim brzegu.

 

Fabułą opowiadania jest spotkanie towarzyskie z przyjaciółmi, znanymi artystami którzy przybyli z Niemiec i Francji zaproszeni na obchody jubileuszu pracy twórczej Strobla. Okres pracy twórczej przybyłej do Nidy bohemy autor opowiadania umieścił po okresie secesji Monachijskiej (kierunek artystyczny powstały jako przeciwwaga oficjalnego państwowego i akademickiego stylu), a samego Strobla przedstawił jako malarza, który tworzył monumentalne obrazy o tematyce przyrodniczej również kontynentu Afrykańskiego. Opisywany malarz jest już starszym człowiekiem o ogromnym dorobku artystycznym, który w dalszym ciągu tworzy tajemnicze i dziwne obrazy.

Czy kluczem całej opisywanej sprawy dwóch malarzy, którzy są związania z Nidą w ten czy inny sposób może być Willa, w której tworzą coś odrębnego od obowiązujących kierunków malarskich a może wprost przeciwnie? Jeśli przyjmiemy, że nasi malarze wywodzili się przynajmniej z secesji Monachijskiej lub Berlińskiej to spotkamy w charakterystykach powstałych wtedy kierunków malarskich (początku XX wieku), że skupiały się one w oparciu o wille, których właściciele starali się zachować odrębność stylu artystycznego. Powstawały tam płótna skandalizujące i szokujące ówczesnego i nawet dzisiejszego odbiorcę sztuki o czym możemy się przekonać z opisów wystaw, gdzie dochodziło do niszczenia prac, a ich autorom kobiety groziły wykłucie oczu szpilkami z kapeluszy (straszne).

 

Nie wchodząc w wartość artystyczną secesji, na pierwszy plan jako jej twórca wysuwa się Franz von Stuck, który chcąc zerwać z skostniałymi schematami w sztuce i wyjść z Akademii Monachijskiej dosłownie i z jej budynków i z stylu wybudował właśnie wille w Monachium, która stała się jak wspomniałem wcześniej niezależnym ośrodkiem nowego nurtu stworzonego przez siebie.

 

A co na temat wilii Wiesmanna i Strobla pisali inni. Nie spotkamy żadnych zapisków na temat tej nieruchomości j i ich właścicieli w książce – reportażu "Na Tropach Smętka Melchiora Wańkowicza”. Z zapisków wiemy, że autor przecież nocował w Nidzie w domu Mazura Grędy na półwyspie Skonał. Nasi mieszkańcy wiedzą, że zabudowania te leżą akurat naprzeciwko dużego domu przy ul. Żeglarskiej. W książce nie ma nawet ani jednego pytania autora do Grędy co to za dom i kto go zamieszkuje. Jedynie co widział w nocy to wyspy na jeziorze! Czyżby specjalnie pominął ten temat, a może o niczym nie wiedział? Wańkowicz zresztą w książce dużo nie poświęcił miejsca pięknu Jeziora Nidzkiego gdyż po spędzonej nocy na Skonalu rano za pomocą silniczka popłynął na koniec jeziora, gdzie jego kajak zostały przewieziony do Pisza.

 

Może dom ten stracił już swoje znaczenie ze względu na zmiany polityczne w Niemczech, gdzie od 1933 roku po dojściu nazistów do władzy zaczął obowiązywać nowy narzucony przez propagandę kierunek w sztuce? Wtedy to wydano zakaz wystawiania secesjonistów i oficjalnego tworzenia w tym duchu. Nie było mowy o sprzedaży tego rodzaju dzieł sztuki. Zostały one uznane za dekadenckie i sprzeczne z duchem narodowego socjalizmu. Bardzo dużo ich zostało zniszczonych, a to co ocalało zostało wywiezione za granicę, aby je ratować jako spuściznę artystyczną. Zresztą Wańkowicz miał w swym zainteresowaniu inne tematy bardziej społeczne i nośne na styku Mazurzy –Polacy -Niemcy do przedstawienia w swych reportażach, niż to co zostało na zachodnim brzegu Jeziora Nidzkiego.


Sądzę, że do 1935 budynek ten przeszedł już w ręce właścicieli tartaku, który został wybudowany w sąsiedztwie nieruchomości jak to wynika z miejscowych dokumentów i spisów pochodzących z lat 30stych ubiegłego wieku ale jest to już temat do następny artykuł.

 

Autor tekstu: Zbigniew Popielarczyk

Gizycko.pl - Urząd Miejski w Giżycku. Wszelkie prawa zastrzeżone (c) 2007.
RSS